Relacje z zawodów

Kamionki 2026

Kamionki nie wybaczają — wie o tym każdy, kto choć raz przejechał ten szlagierowy odcinek specjalny na czas. Tu trzeba nieustannie myśleć, planować i obserwować. Warunki bywają kapryśne, każda partia może mieć zupełnie inną przyczepność, a wszystko zaczyna się od mocno technicznych wiraży ostro pnących się pod górę, by po chwili przejść w długie proste przerywane zaciskającymi się zakrętami. Tu nie ma litości — komu nie sklei opona, kto nie podejdzie z respektem, ten potrafi zakończyć swoją przygodę już na podjeździe testowym. Silniki, skrzynie biegów, półosie, opony, hamulce — na tym OS-ie każdy istotny element samochodu dostaje wycisk. Właśnie dlatego odcinek otwierający sezon BGM Wyścigów Górskich 2026 stał się świetnym sprawdzianem stanu technicznego pojazdów i przygotowania załóg przed kolejnymi zawodami.

Do udziału w wyścigu zgłosiło się 60 załóg, z czego sześć przyjechało wyłącznie na trening. Wśród zgłoszeń szczególnie cieszyła ogromna reprezentacja Subaru — w klasie 9 mogliśmy podziwiać aż sześć tych pięknych maszyn w różnych wersjach i specyfikacjach. Tak silna grupa mogłaby z powodzeniem stworzyć osobną klasę markową, choć w towarzystwie równie kultowych Lancerów, walecznego Golfa 2 AWD czy godnie i z werwą jadącego Forda Focusa załogi Kulej/Rybeczka prezentowały się znakomicie i nie oddawały pola. Finalnie w klasie 9 tylko jedno Subaru Impreza WRX wywalczyło podium — brawurowa jazda Krystiana Więcławka i Macieja Żurawskiego dała im trzecie miejsce wśród aut AWD. Drugą pozycję zajęli wspomniani już Tomek Kulej i Mateusz Rybeczka w Fordzie, a zwyciężył Fleszu prowadzący Mitsubishi Lancera EVO VI, który tego dnia zdawał się lecieć jak na skrzydłach, wykręcając fenomenalne czasy na każdym kolejnym podjeździe.

Pozostaje tylko żałować, że Maciej Majczyna na pierwszym podjeździe stracił tak wiele cennych minut, bo patrząc na to, w jakim stylu odrabiał straty później, można było przypomnieć sobie najpiękniejsze momenty z historii polskich rajdów. Na ostatnim podjeździe nie brał już jeńców, a jedyną realną konkurencję w czasówce robił mu jadący treningowo potężny Hyundai i20N Rally2, którego Majczyna potrafił przegonić niemal o trzy sekundy.

Równie mocną reprezentację miały na inauguracji sezonu kultowe BMW. Oprócz pięknych przejazdów pokazowych załóg driftowych — AEZAKMI i Redkiego Bulla — cała klasa 8 pokazywała potęgę tylnego napędu. Kamil Mleczko z Olą Tkaczyk w E46 w ładnym stylu wyjeździli trzecie miejsce, a dwa pierwsze zajęły załogi w kultowych E36. Sławek Tyra i Adrian Hadryś w przepięknie (i świeżo) przygotowanej rajdówce, która zapewne dopiero w kolejnych wyścigach pokaże pełnię swoich możliwości, zajęli drugie miejsce, a na pierwszym znaleźli się Michał Frątczak i Dominik Umiński.

W bardzo różnorodnej, historycznej klasie 7 panowała przepiękna mieszanka modeli i stylów jazdy. Walczyły tu dwie Celiki VI generacji, Peugeot 206 czy Łada 2107 VFT…is — lubiana przez kibiców czarna wojowniczka prowadzona przez Leszka Keplingera. Podium zdominowała francuska motoryzacja: trzecie miejsce zajął duet Berlik/Klimasara w Renault Clio, drugie — Mateusz Wiśniewski i Marian Żelazny w Mazdzie MX‑5, a pierwsze miejsce w pięknym stylu zdobył Tomek Wiktorowicz, również w Renault Clio.

Klasa 6 dostarczyła mnóstwo emocji — to tutaj pojawił się najgłośniejszy pojazd całej serii BGM Wyścigów Górskich: projekt mający coś wspólnego z Cinquecento, czyli szalony CC GSXR 1000, po kolejnych modyfikacjach na nowy sezon. Zawodnikowi znanemu jako Awers niewiele zabrakło do podium, ale finalnie trzecie miejsce zajęli Mich i Jaro w Hondzie Civic, drugie — Daniel Palonka w Citroënie Saxo VTS, a pierwsze — Maciej Marcinek w Hondzie.

Ponieważ na inauguracji sezonu nie pojawiło się wystarczająco dużo Seicento i Cinquecento, zabrakło osobnej klasy tak charakterystycznej dla poprzednich edycji Wyścigów Górskich. W ten sposób zawodnicy startujący w „cento” spotkali się w jednej grupie z takimi hot hatchami jak Suzuki Swift GTi (którym Przemysław Pypeć wyjeździł sobie pierwsze miejsce) czy rajdowa Kia Picanto. Nie przeszkodziło to Tomkowi Kisterowi w Cinquecento zająć drugiego miejsca w klasie 5, a trzecie wywalczył Łukasz Ceglarski w Renault Clio.

Wśród młodych zawodników startujących już po raz trzeci w Junior Cup utworzono dwie grupy. Ci starsi, często bardziej doświadczeni, pokazali klasę, choć finalnie do mety ostatniego OS-u dojechało ich tylko czterech. Trzecie miejsce zajął Błażej Mazur pilotowany ponownie przez Zastawkę, drugie — wracający po długiej przerwie Marcin Pindor z Łukaszem Pindorem, a pierwsze miejsce wywalczył Kacper Rudnicki pilotowany przez Aleksandra Jokiela, który z sezonu na sezon pnie się coraz wyżej w tabeli.

U młodszych juniorów Mikołaj Misztalski pokazał ogromny potencjał, a bardzo udany debiut zaliczyła Michalina Jaworska. Biorąc pod uwagę niewielką liczbę godzin spędzonych za kierownicą, fakt, że oboje najmłodsi (12-letni) zawodnicy przejechali wszystkie podjazdy tak wymagającej trasy jak Kamionki bezpiecznie, swoim tempem i bez poważnych błędów, zasługuje na ogromne uznanie.

Pogoda tym razem dopisała, a tłumy kibiców gorąco dopingujących każdą załogę pokazały, że na dolnośląskich trasach niezależny motorsport wciąż przyciąga uwagę i daje radość — zarówno zawodnikom, jak i obserwatorom.

Następna okazja do wspólnego świętowania, kibicowania i czerpania frajdy z jazdy po kultowych górskich odcinkach specjalnych w ramach BGM Wyścigów Górskich już 16 maja 2026 na OS Spalona. Zapisy wystartowały.